,

,
,

22 grudnia 2013

DRZEWA JAKICH NIE ZNAMY

Drzewa to rośliny, które po prostu są, stoją sobie w każdym niemal ogrodzie, parku, sadzie. Często nie zwracamy na nie uwagi, nie podchodzimy i nie przyglądamy się im z bliska. Każde drzewo jest inne i ma swoją niepowtarzalną historię życia. Drzewa są domem dla wielu organizmów, które swój żywot wiążą z drewnem, korą, gałęziami. Nie ma pnia, na którym nie rosłyby mchy, porosty, glony, grzyby. Czasami można zauważyć drzewo rosnące na drugim drzewie. Znane są też przypadki rosnących w pniach krzewów, paproci, traw itp. Zaskakująco ciekawa jest wierzchnia i martwa część pni i konarów - kora. Pełni ona rolę ochronną, izoluje od wilgoci, zimna, i chorobotwórczych mikroorganizmów. Kora jest zróżnicowaną strukturą o rozmaitej powierzchni. Niektóre drzewa mają korę spękaną, oddzielającą się płatami, inne mają bardziej chropowatą, jeszcze inne gatunki bardzo gładką. Przyglądając się korze można zobaczyć niesamowity świat pełny życia. W zakamarkach i spękaniach mogą zimować rozmaite gatunki owadów. Wiedzą o tym ptaki, które są swoistymi korołazami, przystosowanymi do życia na drzewach i chodzenia po ich powierzchni. Do takich gatunków należą przede wszystkim dzięcioły. Typowe ptaki żyjące na drzewach i wiążące swoje lęgi z drzewami. Kolejnymi są pełzacze. Oba gatunki świetnie przeszukują korę w poszukiwaniu owadów, ich larw, jaj i poczwarek. Gnieżdżą się w spękaniach kory, w otworach gdzie od drewna oddziela się łyko. Ubarwienie pełzaczy - tak leśnego jak i ogrodowego świetnie zlewa się z korą. Kowalik to kolejny ptak związany z drzewami. Zwinnie wydłubuje i wykuwa różne owady z korowiny.
Na wierzchniej warstwie drzew występują nie tylko owady, pajęczaki, ale także rozmaite grzyby i rośliny, a także glony. Każda kora jest nimi pokryta w mniejszym lub w większym stopniu. Po niektórych porostach czy glonach możemy odczytać stan zanieczyszczenia powietrza - są to tak zwane gatunki wskaźnikowe, bioindykatory. Im czystsze powietrze tym bardziej złożone formy tych organizmów możemy zobaczyć. Mchy porastające pnie drzew zatrzymują wilgoć. Porastają pnie drzew blisko ściółki gdzie drzewo ma rozwidlenia korzeni. Pozwala to utrzymać bazę wody, kiedy jest susza. Mchy porastają też gałęzie i grube konary. Jeśli znajdą odpowiednie środowisko rosną, tworząc kożuch otulający drzewo. Również glony spotyka się na pniach. Ich mikroskopijne często organizmy porastają licznie duże powierzchnie drzew. Glony posiadają różnie odcienie zieleni, czasami są niebieskawe gama kolorów jest liczna. Jeśli kora zostanie uszkodzona dostają się tam czynniki chorobotwórcze, które mogą się przyczynić do obumierania drzewa. Do takich czynników należą rozmaite pleśnie i grzyby. Owady żyjące w drewnie, także mogą doprowadzić do choroby drzew. Grzyby przeobrażają zdrow drewno w próchno i toczą pnie bardzo długo. Chore drzewa mają czasem wykwity swojej zarazy w postaci owocników grzybów. Strzępki znajdują się w drewnie i łyku. Nawet takie z pozoru martwe pnie są siedliskiem całej chordy organizmów żywych. Niejeden biolog napisał o tym pracę magisterską. Począwszy od powierzchni pnia, aż do jego wnętrza znajdujemy świat żywych istot, toczących i przerabiających martwą materię drewna. Niejeden dzięcioł czy ptak śpiewający (dziuplak lub półdziuplak) korzystał z takich martwych drzew. Na złamanych, stojących pniach gniazdują duże gatunki sów, jak puszczyk mszarny i uralski, czasami puchacz. Gniazdo może założyć jastrząb, czy puszczyk zwyczajny. Pod pniami buszują gryzonie i goniące je łasice i kuny.
Nie musimy wyruszać w rozległe bory i lasy by poznać rozliczne drzewa i ich strukturę kory. Na każdym kroku możemy spotkać drzewo i podziwiać jego twory. Drzewa są symbolem przyrody, są często jej pomnikami. Noszą na swoich konarach i pniach życie, nawet wtedy kiedy już są martwe.
Łuskwiak nastroszony (Pholiota squarrosa) jest grzybem rosnącym na pniach drzew, jest grzybem niejadalnym, przypominającym nieco opieńkę miodową. Fot. MM
Pustułka pęcherzykowata (Hypogymnia physodes) rosnąca na drzewie owocowym. Fot. MM
Pustułka jest porostem występującym pospolicie. Fot. MM
Martwa materia w postaci drewna jest przetwarzana przez grzyby i pleśnie. Fot. MM
Duże zadrzewienia śródpolne ze starodrzewem to siedlisko mchów, paprotników, porostów i grzybów. Fot. MM
Skórnik szorstki (Stereum hirsutum) na martwym, pokrytym mchami pniu. Fot. MM
Te czarne zgrubienia na martwym konarze to drewniak wielokształtny (Hypoxylon multiforme), gatunek grzyba workowca. Fot. MM
Drewniak wielokształtny licznie pokrywa konar. Fot. MM
Mchy porastające powalone pnie. Fot. MM
Mchy są ważną częścią ekosystemu, zatrzymują potrzebną do życia wodę. Fot. MM
Struktura kory wiązu ze spękaniem pośrodku. Fot. MM
Na korze wiązu widzimy zielony nalot - to aerofit pierwotek (Pleuroccoccus sp.), rodzaj lądowego glonu występującego najczęściej na pniach drzew. Fot. MM
Przełamane, martwe pnie są dobrą platformą pod gniazdo dla jastrzębia czy puszczyka mszarnego. Fot. MM
Dolną część pnia porastają mchy. Fot. MM
Kora z licznymi organizmami - między innymi widoczna misecznica bledsza (Lecanora expallens), zielononiebieski nalot. Fot. MM
Pnie dużych, wiekowych drzew to istne domy żyjących na nich roślin, zwierząt i grzybów. Fot. MM
Na tym martwym pniu rośnie grzyb workowiec - drewniak szkarłatny (Hypoxylon fragiforme). Na pierwszy rzut oka wygląda jak mała kulka. Fot. MM
Symbioza żyjących obok siebie pierwotka i mchu. Fot. MM
Na gałęzi bzu wyrasta mech. Fot. MM
To co martwe z pozoru tętni życiem. Fot. MM

Wiele gatunków mchów da się sklasyfikować na podstawie badań mikroskopowych. Fot. MM
Zieleń mchów cieszy oko kiedy nie ma liści na drzewach. Fot. MM
Krótkosz (Brachythecium sp.) Fot. MM

21 grudnia 2013

PTAKI W KARMNIKU

Mroźne dni sprawiły, że w wielu karmnikach pojawiają się ptaki i korzystają z pozostawionego dla nich ziarna. Codzienne dokarmianie sprawia, że gatunków przybywa. Kiedy zaczynałem dokarmianie w tym roku w połowie grudnia, nie było żadnego ptaka, cisza i spokój, mimo że ziarno leżało i czekało. Szron i spadek temperatury sprawił, że do karmnika przyleciały jako pierwsze bogatki, a później modraszki, mazurki i dzwońce. Na razie były tylko cztery gatunki, czas pokaże jakie nowe ptaki pojawią się i będą żerowały na słoneczniku. Każdy kto ma karmnik wie doskonale, że ptaki zalatujące do stołówki mogą być różne. Ktoś kto mieszka blisko lasu ma inne gatunki od osoby mieszkającej w mieście, na wsi, czy blisko rzeki, jeziora itd. Nie zawsze zobaczymy w karmniku kowalika, raniuszka, rudzika czy kwiczoła, do rzadkości należą szczygły, sosnówki, pełzacze. Nie oznacza to, że nie możemy ich spotkać. W dokarmianiu jest pewien dreszczyk emocji dla obserwatora. Kiedy pojawi się nowy gatunek zawsze jest radość i chęć podpatrywania delikwenta - jak zachowuje się w stosunku do innych, jak się porusza, jaki pokarm preferuje i jak go zjada. Dokarmiajmy ptaki, przy okazji oglądajmy na żywo ich życie. Czasami to jedyna okazja by obcować z przyrodą.
Dzwońce chętnie żerują na ziemi, zbierają ziarna i resztki pozostawione przez inne ptaki. Na zdjęciu samica dzwońca. Fot. MM
Samica dzwońca jest niepozorna. Fot. MM
Każdy karmnik jest inny i przyciąga różne gatunki ptaków. Fot. MM
Żerujący samiec dzwońca. Fot. MM

19 grudnia 2013

OJCÓW W SZRONIE

Każda pora roku jest niezwykła i warto ją podziwiać. Nasz najmniejszy park narodowy znajdujący się w Ojcowie zachwyca mnogością barw, odcieni, oraz rozmaitymi gatunkami zwierząt i roślin.
 Kalendarzowa zima jeszcze się nie zaczęła. Nie widać śniegu otulającego świat. Jedyną oznaką wkraczania zimy jest szron i lód pojawiający się na drzewach, na trawie i zeschniętych liściach. Woda wolno stojąca w postaci kałuż i oczek zamarza. Potok Sąspówka nie zamarza, płynie nieprzerwanie w zmrożonym i chłodnym krajobrazie ojcowskiego parku. Obserwator na brzegach Sąspówki dostrzeże pozostałości po żerowaniu bobrów, które są tu już od dwudziestu ośmiu lat. Szczególnie smakuje im olcha i inne drzewa o miękkim drewnie. Zobaczyć bobra jest niezwykle trudno. Jedynie liczne tropy, zejścia do potoku i ślady żerowania świadczą o jego obecności. Potok na pierwszy rzut oka w oddechu zimowym wygląda na martwy. Tętni tu życie o każdej porze roku. W powalonych konarach i korzeniach wystających z wody myszkują nieustannie strzyżyki. Czasami niezwykle trudno jest dojrzeć maleńkiego ptaka w plątaninie patyków i gałęzi. Znacznie łatwiej  rozpoznać strzyżyka po głosie alarmowym, który wydaje.
W cieniu drzew, lasu i ojcowskich skał mróz utrzymuje się długo, zanim stopi go słońce. W takich miejscach panuje niezwykła cisza, ptaki przenoszą się na cieplejszą stronę. Chłód spowija rośliny, pnie powalonych drzew, opadłe liście i trawę. Dwa światy - lodu i słońca spotykają się za ścianą lasu, tworząc mgłę parującej pod wpływem ciepła wody. Niezapomniany to widok, kiedy promienie przebijają się przez bramę drzew i walczą z lodem. Tam gdzie więcej jest słońca dostrzegamy więcej życia. Rozmaite gatunki ptaków uwijają się wśród drzew. Szczególnie łatwo można dojrzeć bogatki i modraszki, które w poszukiwaniu pokarmu przeglądają każdy zachyłek, spękanie na gałązkach. Raniuszki niewielkimi stadkami, podobnie jak sikory penetrują las, pokrzykując przy tym perliście (czrrliik, czyyyrrlik). Mnogością gwizdów i zawołań dominuje kowalik - liczny ptak lasów. W Ojcowskim Parku Narodowym często można go spotkać, żerującego na pniach i konarach, gdzieś wysoko w koronach drzew. Ptasią sielankę w słońcu może przerwać krogulec, który poluje z zaskoczenia i czeka schowany wśród igliwia sosen.
Warto odwiedzać urokliwe miejsca i poznawać przyrodę z każdej, nowej odsłony, którą prezentują różnorodne pory roku.
Zamglone zbocza skałek. Fot. MM
Pozostałość po huraganie Ksawery. Fot. MM
Malownicza gra kolorów słońca i lodu. Fot. MM
Ślady żerowania bobrów na Sąspówce. Fot. MM
Bobry mimo chłodu pożywiają się korą drzew i ścinają pnie. Ssak ten nie zapada w sen zimowy. Gromadzi zapasy w żeremiu. Fot. MM
Rześki widok na potok. Fot. MM
Wszystko spowił szron. Fot. MM
Słońce zimą jest ostre. Fot. MM
Promienie wdzierają się przez bramę lasu. Fot. MM 
Tam gdzie słońce dociera wszystko zaczyna parować. Fot. MM
Las w porannym słońcu. Fot. MM
Z pozoru martwy las jest pełen życia. Fot. MM
Buk jest potężnym drzewem. Fot. MM
Kora buka ma typową fakturę i jest gładsza od innych gatunków drzew liściastych. Fot. MM
Runo usłane jest nieprzepuszczającymi światła, bukowymi liśćmi. Rozkład następuje powoli. W buczynach runo jest mało urozmaicone. Fot. MM

MROŻNE ŚNIADANIE

Wiele gatunków mrówek buduje swoje gniazda pod ziemią. Korzystają one z pięknie wykoszonych trawników. Zimą mrówki zapadają w letarg i są odrętwiałe. Przeczekują trudny, zimowy okres w bezpiecznym gnieździe. Czy na środku trawnika może im zagrozić jakiś drapieżnik? Nic nie ukryje się przed głodnym dziobem pewnego ptaka.
Kilka dni temu na podwórku, a dokładniej na skoszonym trawniku, otoczonym świerkami i kępami cyprysów i tuj pojawiła się samica dzięcioła zielonego. Dzięcioł zielony, podobnie jak dzięcioł zielonosiwy żywi się w większym stopniu mrówkami w różnym stadium rozwoju tych owadów. Niezależnie od tego gdzie znajduje się gniazdo mrówek - czy w drzewie, czy na ziemi - dzięcioł zielony korzysta z różnych wariantów pokarmowych. Dziobem rozkuwa drewno w poszukiwaniu przysmaków, sonduje i kopie dziobem także w ziemi. Samica, która pojawiła się na podwórku musiała się namęczyć by rozkopać zmrożoną ziemię. Za każdym razem w dziobie lądowała porcja pokarmu, którą ptak łapczywie połykał i zabierał się do dalszego wydłubywania mrówek z trawnika. Trwało to około dziesięciu minut. Dzięcioł spenetrował dwa gniazda po czym poleciał w kierunku słupa i usiadł na czubku. Prawdopodobnie postanowił trochę się ogrzać porannym słońcem.
Dzięcioł zielony zamieszkujący lasy, zimą odżywia się penetrując gniazda mrówki rudnicy. Czasami można zobaczyć rozkopane dziobem otwory w kopcu mrowiska. Na terenach rolniczych i w zadrzewieniach śródpolnych ptak ten zagląda na trawniki i poszukuje innych naziemnych gniazd mrówek. Czasami odwiedza karmniki i pożywia się słoniną.
Dzięcioł zielony wybiera drzewa o miękkim drewnie: topola, wierzba, olcha, osika. Wiosną bębni rzadziej niż pozostałe gatunki. Dawniej ptak ten nazywany był mrówczarzem zielonym.
Dzięcioł zielony jest jednym z najbarwniejszych naszych dzięciołów. Samiec ma czerwony pas na wierzchu głowy i czerwony wąs z czarną obwódką, biegnący pod dziobem. Samica jest podobna, wąs jest u niej całkowicie czarny. Niezwykle sztywne pióra ogona pozwalają mu opierać się o pnie drzew. Lepki i niezwykle długi język pozwala na wyciąganie larw owadów z pni drzew.
Dzięcioł zielony lata lotem o linii falistej, z bliska można usłyszeć trzepot skrzydeł. Wydaje także charakterystyczny, śmiejący głos. Naśladując dzięcioła zielonego można go zwabić.
Samica dzięcioła zielonego (Picus viridis). Fot. MM
Obfity posiłek warto zakończyć sjestą na słupie w promieniach słońca. Fot. MM
Samica żerująca na ziemi. Fot. MM
Ptak zlokalizował miejsce, w którym jest pokarm. Fot. MM
Przyglądając się dzięciołowi zielonemu możemy zobaczyć jak długi jest jego dziób. Fot. MM
Dzięcioł sondujący w zmarzniętym gruncie. Ptak wtyka dziób w ziemię i rozpiera na boki powiększając otwór. Fot. MM

9 grudnia 2013

CO NOWEGO U BOBRÓW ?

Bóbr to zwierzę ziemnowodne, które kształtuje środowisko naturalne siekaczami i pazurami. Prawdziwy z niego budowniczy tam i żeremi. Nad Szreniawą można często zobaczyć ślady pozostawione po bobrach, są to przede wszystkim liczne ogryzione w formie klepsydry drzewa, gryzaki ze świeżych gałęzi, drzazgi z pni. Wytrawny obserwator znajdzie także tropy i miejsca gdzie bóbr ześlizguje się do wody z wysokiego brzegu. Brzeg rzeki jest ważny dla strategii budowania domu. Jeśli jest wysoki powstaje nora, która łączy się z wodą, jeśli jest niski bóbr buduje żeremie i spiętrza wodę tak by wejście znajdowało się pod wodą. Wszystko po to by było bezpiecznie dla bobrzej rodziny.
Czy bobry radzą sobie w głębi lądu, gdzie nie ma rzeki dostatecznie dużej, pozwalającej na normalne funkcjonowanie w środowisku? Bobry świetnie radzą sobie tam gdzie są różnego rodzaju rowy melioracyjne o różnej głębokości i szerokości. Czasami przekopują je i powiększają przepływ wody na swój wygodny, bobrzy sposób. Powoduje to zalewanie i podmakanie kolejnych przestrzeni. Takie rozwiązanie pozwala na dobry transport pokarmu do żeremia, powiększenie się rewiru bytowania i jest niezwykle ważne dla życia innych gatunków zwierząt oraz roślin, związanych z wodą. Bóbr wprowadza i tworzy wodny świat dla wielu organizmów żywych. Może on bytować czasami bardzo daleko od rodzinnej rzeki. Kanałami i rowami może podnosić wodę i tym samym powiększać rewir. Bóbr łapami może przekopać nawet wał rzeczny. Bobry mogą wyrządzać wiele szkód dla leśnictwa, rolnictwa, powodując lokalne podtopienia. Nie zapominajmy, że robią jednak ogromną przysługę dla przyrody, dla rzadkich często gatunków ptaków wodno-błotnych. Czasami są napiętnowane i znienawidzone, ale to my je napiętnowaliśmy, nie natura. Wkraczają na tereny ludzkie, gdzie kiedyś był ich dom, teraz próbują dostosować się do egzystencji blisko człowieka. Nie zawsze da się rozwiązać narastający problem pojawienia się na danym terenie bobrzej rodziny. Bóbr od niedawna stał się licznym zwierzęciem wód słodkich. Kiedyś był na skraju wymarcia, a za jego odławianie groziły surowe kary.
Na Szreniawie bobry mają się dobrze. Obserwacje pokazują ich aktywność nie tylko w obrębie koryta rzeki, ale w głąb pól i nieużytków, przecinanych rowami melioracyjnymi. Znajdowano ogryzione pnie, wierzbowe zakrzaczenia, kilometr od Szreniawy. Ostatnio w miejscowości Włostowice bobry przekopały część niedrożnego kanału. Woda płynie, zalewa łąki i ugory. Tworzą się tam miejsca podmokłe, trzcinowiska powstają wyspowo. Idealne warunki dla ptactwa wodno-błotnego: kszyków, rycyków, błotniaków stawowych, krwawodziobów i innych. O obecności bobrów w kanałach wiem z pewnego wieczornego spaceru na łąki. Stojąc blisko kanału usłyszałem chrupanie świeżych pędów, a po chwili plusk ogona o taflę wody. Bobry ostrzegają się tak nawzajem przed niebezpieczeństwem.
Wierzby ścięte przez bobra - kilometr od rzeki Szreniawy. Fot. MM
Typowe dla bobra powalanie drzewa. Fot. MM
Kanał w którym żyją bobry. Fot. MM
Przekopany kanał - widać jak woda kieruje się na dwie strony. Fot. MM