,

,
,

27 maja 2013

TAJEMNICZY GOŚĆ W STODOLE

Stare opuszczone stodoły to dobre miejsca dla wielu zwierząt, które przyswajają je sobie i traktują jako kryjówkę, miejsce odpoczynku - po prostu jak własny dom. Historia, którą chcę tu przytoczyć związana była z jedną z takich starych stodół. Znajomy opowiadał, że w opuszczonej stodole niedaleko jego domu przeraźliwie hałasują sowy. Szczególnie wrzaski nasilają się w nocy, co utrudniało spokojny odpoczynek domowników. Postanowiłem sprawdzić jaki gatunek sowy może tak przeraźliwie nawoływać. Sowy znane są z donośnych i przerażających okrzyków. Pohukiwania i jęki niektórych gatunków wywołują dreszcze na skórze. Płomykówka jest mistrzem różnych dziwacznych i strasznych nawoływań. Przypuszczałem, że może to być właśnie ten gatunek. Sowa  jest rzadka i spotkanie z nią było by czymś niezapomnianym. Stodoła była dość obszerna, dostęp do niej ograniczała bujna i wysoka roślinność. Całość była otoczona gęsto drzewami - głównie grochodrzewem i małymi krzewami dzikiego bzu. Kiedy wszedłem do środka sowa przeleciała mi tuż nad głową. Bezszelestny lot ptaka budzi strach. Nie była to jednak płomykówka a pospolity w całym kraju puszczyk. O tej porze roku młode wylatują z dziupli, w której się aktualnie znajdowały i są karmione przez rodziców. Osobnik ze stodoły mógł polować dla młodych ptaków. Nocne zloty były inicjowane w środku ku przerażeniu sąsiadów. Młode szczególnie przeraźliwie nawołują, robią to też rodzice. Jednym słowem tajemniczym gościem w stodole okazał się puszczyk. Na tym terenie często można go zobaczyć. Rewiry łowieckie dzieli wraz z nieco mniejszą uszatką zwyczajną a okazjonalnie z uszatką błotną, która pojawia się sporadycznie na przelotach. Lęgnące się w stodołach płomykówki są czasami zabijane przez puszczyki, które zlokalizują ich miejsce pobytu. Każdy chce mieć dogodne lokum na odchowanie piskląt. Stodoły są świetną alternatywą. Duża przestrzeń, dach nad głową, a także pokarm praktycznie w pobliżu. Myszy i szczury chętnie odwiedzają stodoły - sowy tylko na to czekają. 

Stodoła w której zlokalizowano sowę. Fot. MM
Puszczyk siedzący na desce ściany. Fot. MM
Oczy sów odbijają światło. Fot. MM
Puszczyk to bezszelestny łowca. Fot. MM
Stara stodoła to świetne lokum/ Fot. MM

2 komentarze:

  1. Niestety nie zawsze można zajrzeć do takiej stodoły...

    OdpowiedzUsuń
  2. W mojej stodole też wyczaiłem puszczyki, 2 sztuki. Na wiosnę postanowiłem powiesić budkę, ale nie sądziłem, że się zasiedlą bo powiesiłem na koniec kwietnia. W lipcu okazało się że są młode. Moje zaskoczenie było ogromne i żałowałem że nie zamontowałem kamerki, bo taki miałem plan kiedy składałem budkę. Chciałem patrzeć przez neta co się dzieje w stodole bo mieszkam w Katowicech a stodoła pod Kielcami. Mam tylko fotki mamuski i jak młode stoi w okienku budki.

    OdpowiedzUsuń